palenie sprawia mi teraz szaloną przyjemność. lubie dym który pląta się między palcami, we włosach, ten zapach, tą chwile która jest tylko dla mnie, ten pretekst żeby wyjśc z pracy...
nie interesuje mnie moje zdrowie, kiedy zżera mnie od środka zupełnie coś innego.
kilka dni temu telefon... "przeszło ci juz"? i znów rozmowa i znów roztrząsanie, aż w końcu padł mi telefon.
nie zdecydowałam się na rolę przyjaciółki, nie sypiam z przyjaciółmi, a świat postrzegam ostatnio w bardzo zdecydowanych barwach:białe-czarne, nie ze mną, więc przeciwko.
napisałam tej jego blond dziewicy maila, zeszło ze mnie wszystko, znów zaczęłam sypiać spokojniej, to juz nie moje problemy.
miłość? można ją odsunąć na boczny tor, tak jak zabawkową kolejke.
znów stawiam na nas: na mnie i córke i na prace.
mężczyzna to zbyteczna komplikacja.
ty jak stąpanie po polu minowym. nienawidze się za to, że wkroczyłam na ten teren.
mam napięcie. denerwuje mnie wszystko: od braku kasy, przez brak słów od ciebie, po brak efektów. jutro może zrobie coś dla siebie, nie oglądając się na ciebie, nie próbując rozłożyć twoich motywów na czynniki. jestem już chyba... raczej cierpliwa, raczej cichsza, raczej... przyczajona.
zgubiłam pierścionek od Ciebie, wiem drugiego (a właściwie trzeciego) nie będzię.
pieką mnie oczy. piecze mnie w środku.
banalne. nie lubie kiedy emocje sieją we mnie tak bardzo.
nie da się nie zauważać, że 'smoleńsk' jest znów tematem, bo rocznica...
oglądam te reportaże, jakoś nie z konieczności szukania sensacji, tylko raczej po to żeby kilka minut po nim móc chwile się zastanowić. więc może jest we mnie jednak jakaś refleksja.
Sidney śpiewa że 'przemijamy'. przemija wszystko, ja i on też. możliwe tylko, że z mojej perspektywy mam wrażenie że ja najbardziej z nas dwojga.
miewam chwile pełne ciepła jak dziś rano, kiedy zupełnie spontanicznie napisałam 'kocham y', kiedy sama możliwość wypowiedzenia tego sprawiła mi przyjemność. i to było takie uczucie jak wtedy gdy kostka czekolady rozpuszcza się w ustach, kiedy ma się na twarzy ten błogi uśmiech, pełne usta.
bez czekolady miałam je dziś pełne, słowami dla niego.
co na to powie mój lekarz? odbębnie wizytę tylko po to, by nie stracić reszty wiary w rozum, bo może jednak da się coś wytłumaczyć racjonalnie i wyprostować. w końcu prawie-rozwód to nie koniec świata? dla mnie czasem i przez chwile jest końcem...
boję się zadać ostateczne pytania, by nie usłyszeć odpowiedzi którę powalą mnie na kolana. noce są ciągle bezsenne, z kotłowaniną spraw.
kiedy dotykam ręką ust czuję jeszcze ciepło oddechu pod palcami, ale ostatecznie to co dzieje się z moim organizmem to tylko funkcje życiowe, nic poza...
alkohol w żyłach kręci mnie częściej. usprawiedliwiam się wtedy za wszystko. za wszystkie swoje przypadki, niepowodzenia, łzy.
przestać czuć to najgorsze z uczuć. sama skazałam się na ten przymus
;