nie da się nie zauważać, że 'smoleńsk' jest znów tematem, bo rocznica...
oglądam te reportaże, jakoś nie z konieczności szukania sensacji, tylko raczej po to żeby kilka minut po nim móc chwile się zastanowić. więc może jest we mnie jednak jakaś refleksja.
Sidney śpiewa że 'przemijamy'. przemija wszystko, ja i on też. możliwe tylko, że z mojej perspektywy mam wrażenie że ja najbardziej z nas dwojga.
miewam chwile pełne ciepła jak dziś rano, kiedy zupełnie spontanicznie napisałam 'kocham y', kiedy sama możliwość wypowiedzenia tego sprawiła mi przyjemność. i to było takie uczucie jak wtedy gdy kostka czekolady rozpuszcza się w ustach, kiedy ma się na twarzy ten błogi uśmiech, pełne usta.
bez czekolady miałam je dziś pełne, słowami dla niego.
co na to powie mój lekarz? odbębnie wizytę tylko po to, by nie stracić reszty wiary w rozum, bo może jednak da się coś wytłumaczyć racjonalnie i wyprostować. w końcu prawie-rozwód to nie koniec świata? dla mnie czasem i przez chwile jest końcem...